Doskonałe widowisko w Pucharze Polski

Puchar Polski
IMG_6182banner

Doskonałe widowisko na początek piłkarskiej wiosny zapewniły kibicom zespoły Wisły i Motoru w finałowym meczu okręgowego Pucharu Polski. Obaj trenerzy podeszli do meczu bardzo poważnie i posłali na murawę najmocniejsze zestawienia swoich drużyn.

 
Już od początku dało się dostrzec żywe tempo meczu, dużą agresję w poczynaniach i chęć zdobycia bramek. Jako pierwsi groźniej zaatakowali wiślacy. Po dwójkowej akcji Litwiniuka i Putona ten drugi uderzył mocno na bramkę, ale Adrian Olszewski nie dał się zaskoczyć. Goście odgryźli się w dwudziestej pierwszej minucie. Fatalną stratę w środku pola zanotował Arkadiusz Maksymiuk, piłka trafiła do Bonina, który doskonale obsłużył podaniem Tomasza Brzyskiego, a ten trafił do siatki. Dziesięć minut później było 2:0. Ivan Litwiniuk dał się wyprzedzić Nowakowi, który zagrał w pole karne, a formalności dopełnił Kamil Poźniak. Wiślacy nie grali źle, ale brakowało konsekwencji w obronie i zdecydowania w fazie ataku. Próby strzałów w wykonaniu Putona i Stanisławskiego nie stanowiły poważniejszego zagrożenia.

 

Drugą połowę wiślacy zaczęli od mocnego uderzenia. Od pierwszej minuty byli stroną dominującą i już w pięćdziesiątej minucie dopięli swego. Z lewej strony przed bramkę zagrał Michał Zuber, a piłkę piętą do bramki Motoru skierował Szymon Stanisławski. Po kilkunastu sekundach od strzelenia pierwszej bramki Stanisławski trafił po raz drugi. Błąd techniczny popełnił Ranko, piłkę przejął Puton i dograł do popularnego Staśka, a ten posłał piłkę do bramki między nogami Olszewskiego. Po chwili w sposób karygodny zachował się Ranko, który brutalnie sfaulował Kacprzyckiego za co dostał zaledwie żółtą kartkę. Na murawie doszło do przepychanek między zawodnikami, a żółte kartki obejrzeli Brzyski i Kacprzycki. Wiślacy nie rezygnowali z chęci strzelenia kolejnej bramki. Najbliżej tego byli w sześćdziesiątej siódmej minucie. Kacprzycki wypuścił w uliczkę Kobiałkę, a ten dograł w pole karne do Stanisławskiego, którego strzał zatrzymał się na słupku. Dobijać w ekwilibrystyczny sposób próbował Zuber, ale nie trafił do bramki. W końcówce w doskonałej sytuacji pomylił się Michał Paluch i mieliśmy dogrywkę.

 

W tej części gry nie działo się już tak dużo. Ze strony Motoru ładnym strzałem popisał się Michota, ale nieznacznie chybił celu. W odpowiedzi w dogodnej sytuacji przestrzelił Zuber. W końcówce kilkakrotnie zakotłowało się pod obiema bramkami, ale bez efektu. Do rozstrzygnięcia zostały rzuty karne. Najpierw do siatki trafił Puton, ale kolejne trzy strzały zostały wybronione przez Olszewskiego. Lublinianie byli bezbłędni i Puchar trafił w ich ręce. Wiślacy pomimo porażki po rzutach karnych zostawili po sobie dobre wrażenie. Po nerwowym początku i błędach, po których stracili dwa gole potem byli zespołem absolutnie dominującym, który był bliższy rozstrzygnięcia meczu na swoją korzyść. Teraz czas skupić się na meczach ligowych. Najbliższy już w weekend w Sandomierzu z tamtejszą Wisłą.

 

 

WISŁA PUŁAWY 2:2 (0:2) karne 1:3 MOTOR LUBLIN

 

Bramki: Stanisławski 50, 51 – Brzyski 21, Poźniak 31

 

Karne: 1-0 Puton, 1-1 Brzyski, 1-1 Maksymiuk (Olszewski obronił), 1-2 Poźniak, 1-2 Pielach (Olszewski obronił), 1-3 Kamiński, 1-3 Żelisko (Olszewski obronił).

 

Wisła: Socha – Król, Pielach, Poznański, Litwiniuk (46 Barański), Maksymiuk, Kobiałka (90 Popiołek), Puton, Zmorzyński (46 Zuber), Kacprzycki, Stanisławski (97 Żelisko)

 

Widzów: 726

«
»