Wisła zdobyła Suche Stawy

III LIGA
banner hutnik DSC_0215

Drugie ligowe zwycięstwo wiślaków w obecnym sezonie stało się faktem. Po golu Szymona Stanisławskiego Wisła pokonała w Krakowie na tzw. Suchych Stawach tamtejszego Hutnika 1:0.

 
– W pierwszej połowie damy się trochę Hutnikowi wyszumieć. W kolejnych minutach powinno nam być łatwiej dochodzić do sytuacji strzeleckich – mówił przed meczem trener Jacek Magnuszewski i jak pokazał przebieg meczu miał absolutną rację. W pierwszej połowie wiślacy nie szturmowali bramki rywala. Byli bardzo rozważni w grze obronnej i nie dopuszczali do zagrożenia pod własną bramką. Sami jednak też nie stwarzali zbyt wielu sytuacji pod bramką Mateusza Zająca. W tej odsłonie obie strony mogły zapisać na swoim koncie po jednej groźnej akcji. Najpierw jeden z hutników dobrze główkował po rzucie rożnym, ale piłkę wybił dobrze ustawiony Michał Król. W odpowiedzi po solowej akcji mocno huknął Szymon Stanisławski, ale golkiper gospodarzy odbił piłkę przed siebie czym oddalił zagrożenie.

 

 

W przerwie trener naszego zespołu dokonał zmiany w składzie. Konrada Szczotkę zastąpił Łukasz Kacprzycki i od razu wniósł sporo ożywienia do gry naszego zespołu. Dwukrotnie w ciągu dwóch minut ograł na prawym skrzydle eks-wiślaka Bartosza Tetycha i dogrywał piłkę w pole karne. Najpierw Krystian Puton źle trafił w piłkę i zmarnował dogodną sytuację na gola, a po minucie strzelał Ivan Litwiniuk, ale piłkę z linii bramkowej wybili gospodarze. Z każdą minutą przewaga Wisły rosła i robiło się coraz bardziej gorąco pod bramką Mateusza Zająca. W sześćdziesiątej pierwszej minucie po wrzutce z rzutu rożnego piłka trafiła do Stanisławskiego, który obrócił się z obrońcą na plecach i uderzył na bramkę. Futbolówka otarła się jeszcze o nogi jednego z zawodników i wpadła do siatki. Hutnik chciał szybko odrabiać straty, ale wiślacy zdominowali środek pola i nie dopuszczali choćby do najmniejszego zagrożenia w polu karnym Pawła Sochy. Sami za to stwarzali sobie coraz lepsze okazje na gola. Między słupkami bramki krakowian bardzo dobrze interweniował jednak Zając broniąc stuprocentowe sytuacje Stanisławskiego i Supryna. Swoje okazje mieli też Maksymiuk i Szymankiewicz, ale efektu bramkowego nie było. W końcówce doszło do brzydkiego incydentu, który przeszedł bez echa. Krzysztof Świątek uderzył piłką w twarz Arkadiusza Maksymiuka. Doszło do przepychanek na murawie. Jeden z krakowian obejrzał czerwoną kartkę, ale po chwili jednak sędzia orzekł, że hutnicy zagrają jednak w jedenastu zmieniając swoją decyzję. Wynik nie uległ już zmianie i trzy punkty pojechały do Puław. Za tydzień w sobotę o godzinie 17 podejmiemy zespół Sokoła Sieniawa.

 

 

HUTNIK KRAKÓW 0:1 (0:0) WISŁA PUŁAWY

 

 

Bramka: Stanisławski 61

 

 

Wisła: Socha – Król, Pielach, Poznański, Litwiniuk, Maksymiuk, Zmorzyński (89 Barański), Puton (69 Popiołek), Szczotka (46 Kacprzycki), Stanisławski, Szymankiewicz (80 Supryn)

 

 

Żółte kartki: Marszalik, Kędziora – Szczotka, Pielach

 

fot. Mariusz Karolak

«
»