Kilka słów o meczu z Hutnikiem Kraków

III LIGA

Strzelec dwóch bramek dla puławskiej Wisły, Maciej Wojczuk:

“Na pewno cieszymy się ze zdobytych trzech punktów, o które nie było łatwo, ponieważ przeciwnik poza pierwszymi 25. minutami prezentował się solidnie. Mecz był otwarty i mógł się zakończyć w obie strony. Jestem zadowolony ze zdobytych bramek, ponieważ tego się ode mnie wymaga. Na pewno w przyszłości nie możemy dopuścić do takiej sytuacji, w której wygrywamy 3:0 i w końcowych minutach dajemy sobie strzelić 2 bramki.”


Michał Kobiałka:

“Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Wiedzieliśmy, że drużyna Hutnika jest wymagającą drużyną, że dobrze gra w ataku pozycyjnym. Wyszliśmy na nich wysokim pressingiem w pierwszej połowie, co dało w efekcie dwie strzelone bramki. Wiadomo, pogoda nie sprzyjała do takiej gry, więc troszkę trzeba było się później wycofać, z czego powstało więcej sytuacji stworzonych przez tę drużynę. Mieli w swoim składzie dobrze wyszkolonych technicznie zawodników z przeszłością w wyższych ligach. Wyszyliśmy na drugą połowę zdobywając trzecią bramkę z rzutu karnego, co już ustawiło to spotkanie. Krystian Puton rewelacyjnie wykonał rzut karny. Troszkę to uspokoiło, ale też rozluźniło nasze myślenie na boisku. Efektem tego były dwie bramki dla Hutnika. Wprowadzone zmiany przyniosły więcej siły w grze. Na koniec spotkania zrobiło się nerwowo, ale utrzymaliśmy jednobramkowe prowadzenie do końca.”



Trener Hutnika Kraków, Leszek Janiczak:

“Gratuluję przede wszystkim drużynie gospodarzy trzech punktów. Myśmy tutaj przyjechali zdobyć punkty. Z takim nastawieniem jechaliśmy, tylko, że chyba za długo. W pierwszej połowie tak jakby jeszcze nie wysiedliśmy z autobusu. W ogóle nie poznałem drużyny. Dobrze, że straciliśmy tylko dwie bramki. Przed drugą połową powiedzieliśmy sobie parę słów w szatni i dzięki temu należała do nas, ale niestety trafił się niefortunny rzut karny. To oddaliło nasze nadzieje na punkty, mimo dobrej gry i kilku sytuacji. Szkoda tej straconej trzeciej bramki, bo chwilę wcześniej, według mnie, nasz zawodnik był ewidentnie sfaulowany na 18. metrze, a sędzia kazał kontynuować grę. A z tego poszła akcja gospodarzy i rzut karny. Mogło się to inaczej skończyć. O pierwszej połowie chcemy zapomnieć. Będziemy ją analizować, wyciągać wnioski z błędów. Chcę pochwalić zespół za drugą połowę. Zagrali tak, jak właśnie oczekujemy, że będziemy grać. Jeszcze raz gratuluję gospodarzom. Dziękuję.”

Trener Wisły Puławy, Jacek Magnuszewski:

“Dziękuję trenerowi za gratulację. Mieliśmy na niego swój plan na to spotkanie. Wiedzieliśmy, że przeciwnik przyjeżdża w dniu meczu, więc założyliśmy sobie na początku bardzo wysoką grę pressingiem, próby odbierania piłki przeciwnikowi na własnej połowie. Ten plan nam się bardzo dobrze powiódł, bo zdobyliśmy dwie bramki. Mogliśmy strzelić jeszcze co najmniej dwie z tych sytuacji, które stworzyliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to drużyna, która wzmocniła się czterema bardzo doświadczonymi piłkarzami z przeszłością 1-ligową. Hutnik świetnie gra w ataku pozycyjnym. Mieliśmy cały czas w głowie, że musimy być czujni, konsekwentnie grać w defensywie i próbować żądlić przeciwnika. Niestety, w drugiej połowie zabrakło zdrowia. Zmiany, które robiliśmy trochę pomogły, aczkolwiek brakowało doświadczenia, cwaniactwa, czyli to, co ma zespół przeciwnika. Potrafi pograć piłką na naszej połowie, dokładnie do nogi. U nas niestety tego zabrakło. Szczególnie w środkowym sektorze. Utrzymania piłki, zmiany centrum gry. Bramka na 3:1 napędziła przeciwnika, wprowadziła nerwową sytuację do końca. Ten mecz mógł się różnie zakończyć, bo tutaj gratuluję chłopakom, że mimo, że było trudno i ciężko, to udało się dowieźć ten wynik do końca. Dopisaliśmy sobie trzy punkty i wjechaliśmy w górną część tabeli. Będziemy chcieli się tam utrzymywać. Ciężki mecz za nami, gratuluję dobrej gry przeciwnika. Cieszymy się ze zwycięstwa i pracujemy dalej. Dziękuję.”

«
»