Parę słów o wygranej

III LIGA

Po zwycięskim meczu głos zabrali trener Jacek Magnuszewski oraz wyróżniający się zawodnicy, czyli zdobywca pierwszej bramki Piotr Zmorzyński i bramkarz, który uratował wygraną Wisły Paweł Socha.

Jacek Magnuszewski: “No cóż. Cieszymy się z 3 punktów, bo to najważniejsze, po to tutaj przyjechaliśmy. Mecz miał różne oblicza – dwa. Pierwsze oblicze, to jest pierwsza połowa i uważam nasza bardzo solidna gra. Próbowaliśmy swoich ataków, a graliśmy bardzo konsekwentnie, nie pozwalaliśmy przeciwnikowi na zbyt wiele. Ta druga połowa również dla nas się dobrze zaczęła. Obraz meczu zmieniła sytuacja przy stałym fragmencie gry, po którym nastąpił rzut karny, taki trochę przypadkowy. Na pewno chwała tutaj Pawłowi, który to obronił. Natomiast wprowadziło to bardzo dużą nerwowość w zespół. Nie mogliśmy utrzymać piłki, nie mogliśmy wyjść z kontrą, mimo, że takie sytuacje wielokrotnie były. Brakowało dokładności przy wymianie podań. Ten mecz stawał się coraz bardziej nerwowy. Przeciwnik miał dużo zawodników szybkich, mobilnych, bardzo ruchliwych i oni tutaj, trzeba powiedzieć, napędzali te ataki. Na pewno szkoda sytuacji Szymona Stanisławskiego, który od połowy sytuacji sam na sam nie zdobył bramki, bo to na pewno uspokoiłoby mecz i zlikwidowało tą nerwowość, bo wtedy gralibyśmy dużo spokojniej, a tak, takie decyzje, łatwe straty na własnej połowie napędzają przeciwnika. Mecz był bardzo nerwowy do końca i tutaj muszę pochwalić zawodników, że w tej sytuacji nie dali sobie strzelić bramki, dobrze się asekurowali, dobrze bronili środka pola. Na pewno też trzeba wspomnieć o Pawle, zawsze unikam takich pochwał indywidualnych, natomiast tutaj trzeba wyraźnie powiedzieć, że to był jego świetny mecz i dwa razy nas uratował – rzut karny i sytuacje głową pięknie wybronił. Dziękuję”.

Piotr Zmorzyński: “Jesteśmy bardzo zadowoleni, że wywozimy z cudzego terenu trzy punkty. Mecz może nie porywał, ale najważniejszy jest wynik. Cieszy zdobyta bramka, bo już dawno nie udało mi się tego zrobić. W drugiej połowie brakowało spokoju i doprowadzenia do wyższego wyniku, bo mieliśmy ku temu okazje. Trochę się gotowało pod naszą bramką przez rożne, ale mieliśmy dwie dogodne sytuacje, które powinniśmy wykorzystać i mecz na pewno byłby spokojniejszy, ale tak jak mówię, najważniejsze są punkty i już skupiamy się na następnym meczu. Dziękuję”.

Paweł Socha: “Ten mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze i dzięki pięknej bramce Piotrka Zmorzyńskiego schodziliśmy na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. W drugiej połowie, w nasze poczynania wdarło się trochę nerwowości i pozwalaliśmy rywalom na zbyt dużo pod naszym polem karnym, czego konsekwencją był najpierw rzut karny, a następnie kilka sytuacji Korony. Na szczęście udało nam się wyjść z nich obronną ręką. Mogliśmy również wcześniej zakończyć mecz, mając swoje klarowne sytuacje po szybkich kontrach, lecz niestety, zabrakło skuteczności. Taka jest rola bramkarza. Na pewno bardzo się cieszę, że udało się obronić rzut karny oraz kilka innych sytuacji przeciwników. Był to dla mnie sentymentalny mecz, ze względu na to, że spędziłem w Koronie parę ładnych lat, więc dodatkowo cieszę się, że mogłem przypomnieć się dawnemu klubowi”.

«
»