Trzy punkty z Połańca

III LIGA

Trzy punkty z Połańca przywożą wiślacy po drugim wiosennym meczu III ligi grupy 4. Podopieczni Jacka Magnuszewskiego pokonali tamtejszych Czarnych 3:2.

 

Od początku meczu dość mocno atakowali puławianie, którzy już w piątej minucie mogli zdobyć gola. Po dośrodkowaniu i wybiciu piłki przez obrońców na szesnastym metrze znalazł się Michał Kobiałka, ale uderzył tuż nad poprzeczką. Chwilę później w bliźniaczej sytuacji także minimalnie nad poprzeczką strzelił Kacprzycki. W dwunastej minucie kolejne dośrodkowanie, które źle piąstkował bramkarz gospodarzy, a piłka spadła pod nogi Zubera. Ten ostatni uderzył na bramkę, ale futbolówkę wybił głową jeden z obrońców. Po chwili rzut wolny z własnej połowy wykonywali miejscowi. Wstrzeloną futbolówkę w pole karne poniósł wiatr, a próbujący ją wybić Jakub Poznański skierował ją do własnej bramki. Wiślacy po stracie gola nie podłamali się. Uderzali z dystansu Maksymiuk oraz Barański, ale bez efektu. W dwudziestej piątej minucie centra z rzutu rożnego spadła pod nogi Skałeckiego, który uderzył w kierunku bramki, a piłka zatrzepotała w siatce. Pięć minut później było już 2:1 dla Wisły. Z dwudziestego metra uderzył Szymon Stanisławski, a do odbitej piłki dopadł Łukasz Kacprzycki i podwyższył prowadzenie. Gdy wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą naszego zespołu do bezpańskiej piłki dopadł Wątróbski i uderzył w kierunku bramki. Strzał był precyzyjny, a piłka po odbiciu od słupka zatrzepotała w siatce. Wiślacy dążyli do zdobycia trzeciego gola, a gospodarze coraz częściej uciekali się do fauli. W tej części gry gole już nie padły.

 

Od początku drugiej połowy wyżej próbowali atakować gospodarze, ale gola zdobyła Wisła. Ładna gra na małej przestrzeni zakończyła się dośrodkowaniem wprowadzonego w przerwie Ivana Litwiniuka, a akcję sfinalizował strzałem głową Szymon Stanisławski. Od tego momentu gra zrobiła się rwana. Gospodarze próbowali wymuszać rzuty wolne, a te były sporym zagrożeniem w polu karnym Wisły. Podobnie sytuacja wyglądała z wrzutami z autu, z których piłka była wrzucana niemalże do naszej bramki. Wiślacy odgryzali się dość groźnymi uderzeniami. W siedemdziesiątej czwartej minucie do siatki trafił Piotr Zmorzyński, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną. W końcówce puławianie mądrze utrzymywali piłkę na połowie rywali bezpiecznie dowożąc wynik do końcowego gwizdka.

 

Za tydzień na własnym stadionie podejmiemy zespół Hutnika Kraków. Mecz w sobotę o godzinie 15.00.

 

CZARNI POŁANIEC 2:3 (2:2) WISŁA PUŁAWY

 
Bramki: Poznański 15 (samobójcza), Wątróbski 32 – Skałecki 25, Kacprzycki 30, Stanisławski 51

 
Wisła: Socha – Król (46 Supryn), Poznański, Barański, Skałecki, Maksymiuk, Kobiałka (46 Litwiniuk), Zmorzyński (82 Popiołek), Kacprzycki, Stanisławski, Zuber

«
»